Menu

Nordic Walking mk

Więcej Nordic Walking aby żyć dłużej

Zauważ mnie _ z Poznania ...do Obornik

mk130363

Staszek namówił mnie by odprowadzić grupę Jadwigi Grochowalskiej następnego dnia w kierunku Obornik. Właściwie to nie musiał mnie przekonywać ani specjalnie namawiać, ale skoro on przyjechał z drugiego końca Poznania by powitać grupę, ja postanowiłem pojechać na drugi koniec Poznania, by grupę pożegnać. Wymarsz miał nastąpić po godz. 8-ej z ulicy Obornickiej. Tu nastąpiła słuszna decyzja by nie przebijać się w porannym szczycie przez zakorkowane i rozkopane centrum Poznania. Tuż po ósmej byliśmy ze Staszkiem na parkingu, z którego miał się rozpocząć kolejny etap wędrówki akcji Zauważ mnie, a chwilę po nas dojechały samochody z uczestnikami. Na starcie stanęła siedmioosobowa ekipa. Jadwiga i Grażyna z synami Mikołajem i Marcinem, Marta - przedstawicielka koncernu farmaceutycznego produkującego leki także dla chorych na padaczkę oraz Staszek i ja, którzy reprezentowaliśmy poznańskie środowisko Nordic walkingu. Byłem ciekaw jaki plan ma Staszek na tą wędrówkę. Ja zamierzałem dojść w okolice Suchego Lasu i wrócić tą samą drogą. Staszek doradził by pójść nieco dalej do Jelonka i tam skręcić w kierunku Góry Moraskiej, i wrócić do Poznania mniej ruchliwymi ścieżkami. Tymczasem poprowadziłem krótką rozgrzewkę

po1

fot. Sandra Recka z albumu Jadwigi Grochowalskiej

i tuż przed 8.30 wyruszyliśmy na trasę. Droga wyjazdowa z Poznania w kierunku Pomorza Zachodniego nie należy do zbyt reprezentacyjnych i nie jest wygodna ani dla samochodów, ani tym bardziej dla piechurów. Tak więc przyszło nam zmierzyć się z pseudo chodnikiem i z pseudo poboczem, w każdym razie wstyd (dla Poznania), ale był to najmniej przyjemny odcinek trasy.

po2

fot. Sandra Recka z albumu Jadwigi Grochowalskiej

Wkrótce dotarliśmy do rogatek i tu oczywiście musiało to zostać uwiecznione na zdjęciu.

po3

fot. Sandra Recka z albumu Jadwigi Grochowalskiej

Gdzieś około 5 kilometra Jadwiga bardziej stwierdziła niż zapytała "że pójdziemy z nimi do Obornik". No tego nie przewidywaliśmy. Pogoda zrobiła się piękna i wyjrzało słońce, kompania bardzo sympatyczna, Jadwiga gwarantowała zaopatrzenie, szło się dobrze, a etap nie był morderczo długi, cóż tu się zastanawiać. Spojrzałem pytająco na Staszka, bo miał chyba także jakieś inne plany na ten dzień. Teraz ja jakbym go przekonywał, że warto, ale starałem się raczej pytać czy mu to pasuje, niż nalegać. Po krótkiej analizie i zmianie czy raczej przesunięciu planów, zdecydowaliśmy się przyjąć zaproszenie Jadwigi. Ja mam w oczach zdjęcia Jadwigi, gdy w ubiegłym roku często samotnie pokonywała długie odcinki poszczególnych etapów. To jest niesłychanie trudne. Poza tym im więcej nas idzie tym bardziej jesteśmy widoczni, tym łatwiej "zauważyć akcję". Tak więc zamiast wracać by hasać po górkach i lasach, poszliśmy z ekipą do końca. Po 11 kilometrze zrobiliśmy dłuższy odpoczynek. Mieliśmy spory zapas czasu by dotrzeć do mety na określoną godzinę, więc spokojnie mogliśmy wypić herbatę lub kawę i posilić się smacznym ciastem. Był też czas by porozmawiać na różne tematy. Tu przy okazji chciałbym pozdrowić szczególnie Majkę Kretkowską, która zresztą będąc we wtorek w Poznaniu odwiedziła wraz mężem uczestników Akcji oraz Halinkę Rosa.

po4

fot. Sandra Recka z albumu Jadwigi Grochowalskiej

Tymczasem niebo zachmurzyło się i z nieba zaczął sypać płatkami śnieg. Temperatura była jednak w plusie i nie była to zawieja śnieżna, więc praktycznie nie było to w żaden sposób dokuczliwe. Po przerwie dość ostre tempo narzuciła idąca na czele Jadwiga. To nawet dobrze, bo szybko rozgrzaliśmy się i szybko przeleciały kolejne trzy kilometry. Po niej na czoło wyszli kolejno Grażyna, Staszek i ja.

po5

fot. Sandra Recka z albumu Jadwigi Grochowalskiej

Tak dociągnęliśmy do 17-tego kilometra, gdzie naprzeciw nam wyszła grupa obornickich Włóczykijów. Po serdecznym przywitaniu ruszyliśmy w dalszą drogę jednak wkrótce musieliśmy nieco zwolnić, by za wcześnie nie dojść do mety.

po6

fot. Sandra Recka z albumu Jadwigi Grochowalskiej

Tu jednak trzeba trzymać się harmonogramu, bo przecież gospodarze witający nas, też mają inne obowiązki i żeby wszystko zagrało jak należy, musi być wspólny czas na spotkanie. Znowu zaczęło się rozpogadzać co widać było też na naszych twarzach.

po7

fot. Sandra Recka z albumu Jadwigi Grochowalskiej

W trakcie marszu otrzymaliśmy poprzez endomondo pozdrowienia od Romka Bednarka. Szum jadących samochodów skutecznie je zagłuszył, tak więc przy tej okazji przekazuję : "Z pozdrowieniami dla wszystkich z was ".

po10

po11

Wkrótce dotarliśmy do rogatek Obornik, gdzie oczywiście pozowaliśmy do kolejnego zdjęcia.

po8

fot. Sandra Recka z albumu Jadwigi Grochowalskiej

Dojście na rynek to już była tylko chwila, albo dwie. Już dochodząc tam, spowodowaliśmy małe medialne zamieszanie i fotoreporterki  prześcigały się w robieniu nam fotek, przed mostem na Warcie, na moście, za mostem ... Cały etap marszu liczył 25 km, a na mecie zameldowaliśmy się tuż przed 14-stą. Tu zostaliśmy powitani przez kierownika Referatu Promocji Urzędu Miejskiego w Obornikach - pana Krzysztofa Srokę. Po kilku słowach powitania głos zabrała inicjatorka akcji Jadwiga Grochowalska wyjaśniając wszystkim obecnym na rynku jej główny cel.

po12

Zarówno grupa witająca jak i uczestnicy dzisiejszego etapu otrzymali od Organizatora pamiątkowy dyplom-podziękowanie za udział w Akcji.

po9

fot. Sandra Recka z albumu Jadwigi Grochowalskiej

Następnie udaliśmy się na spotkanie w Bibliotece Publicznej, gdzie podejmował nas i gościł Zastępca Burmistrza Obornik pan Piotr Woszczyk. To był czas miłych rozmów przy herbacie i kawie, i pysznym cieście.         

Dopiero gdy weźmie się udział choć w jednym takim pełnym dniu uczestników Akcji zaczyna się lepiej doceniać skalę wysiłku przez nich podejmowaną. Ten nasz dzień trzeba przemnożyć przez 15 dni a może i więcej bo przecież bywają dużo dłuższe etapy. Jadwiga idzie trzeci raz, ma już duże doświadczenie w prowadzeniu tej Akcji. Ale każdy jest tylko człowiekiem i każdy może mieć jakiś kryzys, słabszy dzień po poprzednich bardzo wyczerpujących. Mimo to Jadwiga znajduje jeszcze czas na wieczorne spotkanie w Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Lepiej byłoby wyciągnąć nogi na wygodnym posłaniu i regenerować siły. Ona znajduje jeszcze siły by dalej ludzi edukować, dalej wyjaśniać, jak pomagać chorym. Gdy wróciłem do domu byłem zmęczony, może nie tyle fizycznie bo przecież podobne dystanse pokonuję dość często. Tu jednak wysiłek jest specyficzny, bo nie idziemy w ciszy lasu, ale w szumie mijających samochodów. To potęguje zmęczenie także psychiczne. Cały czas trzeba być skoncentrowanym bo pobocza mamy wąskie, a tiry pędzą obok nas z hukiem. Jadwiga ma jeszcze w sobie tyle chęci i sił, by wieczorem powtarzać pewnie po raz setny jak postępować z osobami chorymi na padaczkę i żeby traktować je normalnie.      

Grażyna, od niedawna chodzi z kijami. Nie ma za sobą wielu treningów i setek czy tysięcy kilometrów. Jak ona daje radę, sam się dziwię. Nie wiem ? Jest cel to może i są siły.

Marcin i Mikołaj, synowie obu pań. Swoje ferie poświęcili dla akcji. Mogliby pojechać w góry na narty, albo pójść na lodowisko, albo chociaż dobrze się wyspać. A oni wstają rankiem, gdy jeszcze ciemno i szykują się do drogi. Idą po 10-15 km dziennie, zawsze na początku i końcu marszu. Często stopowani są przez rodziców, by nie poszli za dużo, ale też często sami czują duże zmęczenie. Ale idą następnego dnia dalej.

Marek i Marek, mężowie obu pań. Bez nich nie byłoby tej Akcji. Stanowią zarówno wsparcie techniczne, zaopatrzeniowe, pilotażowe jak i mentalne. Oni wyszukują miejsca na odpoczynek, dogodne przejścia przez trudno dostępne odcinki trasy. Czuwają nad bezpieczeństwem i sprawnym poprowadzeniem marszu. Opiekują się młodzieżą, gdy panie samotnie pokonują odcinki trasy. Dodają też otuchy puszczając przez głośniki muzykę. Dodają sił i wywołują uśmiech, gdy jest czasem po ludzku trudno.

Sandra, mobilny sekretariat akcji, bardzo zaangażowana fotoreporteka, dzięki jej relacjom i zdjęciom możemy śledzić akcję dzień po dniu.    

Czeka ich jeszcze wiele etapów, trudnych chwil, zauważmy ich, wyjdźmy naprzeciw ...

Zdjęcia zarówno moje jak i Organizatora (na których możecie  zobaczyć mój udział w akcji) znajdziecie w moich Albumach Galerii.

© Nordic Walking mk
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci